(11 czerwca 1926 – 1 listopada 2017)
Z okazji uroczystości 100-lecia urodzin „naszej malarki”, Grażyny Harmacińskiej-Nyczki, organizowanej przez Muzeum Regionalne w Słupcy wspominamy nasze biblioteczne chwile.
Poznałam panią Grażynę podczas wernisażu jej wystawy w bibliotece w 2008 r., wystawa była zatytułowana „Ziemia zagórowska w malarstwie Grażyny Harmacińskiej-Nyczka”, zorganizowała ją pani Małgorzata Kasprzak, ówczesna dyrektorka zagórowskiej biblioteki. Biblioteka była ważnym miejscem dla pani Grażyny. W bibliotece pani Kasprzak organizowała kolejne wystawy malarki.
W 2009 r. wystawie towarzyszył cytat z Kazimierza Przerwy-Tetmajera: „ o łąko malowana jasną dłonią słońca” – „Piękno zagórowskich rąk w pejzażu pani Grażyny Harmacińskiej-Nyczka”. Tego roku wystawa miała szczególny charakter, bowiem Rada Miejska Zagórowa nadała pani Grażynie tytuł Honorowego Obywatela Gminy i Miasta Zagórów. W streszczeniu twórczego życiorysu malarki przygotowanym przez panią Kasprzak czytamy, że jedna z jej wystaw indywidualnych zorganizowana w Szczecinie, w Klubie 13 Muz, była zatytułowana „Zagórów i Olchowo w pejzażu”.

We wrześniu 2011 r. również w bibliotece odbyła się wystawa akwareli Harmacińskiej-Nyczki, wcześniej na początku 2011 r. w bibliotece zorganizowano prezentację filmu „Przyjaciółki” wyreżyserowanego przez Wandę Różycką-Zborowską. Film został zainspirowany wystawą w Muzeum Regionalnym w Słupcy, przygotowaną przez panią Beatę Czerniak ekspozycję listów Danuty Rozental pisanych do Grażyny Harmaicńskiej. Historię przyjaźni dwóch dziewcząt brutalnie przerwało zamordowanie Danusi Rozental przez hitlerowców, zginęła razem z żydowskimi jeńcami obozu w Izbicy na Lubelszczyźnie. Konsultantką historyczną filmu była pani Beata Czerniak.
Podczas swoich wakacyjnych pobytów w Zagórowie, malarka raz w tygodniu odwiedzała bibliotekę, przeglądała lokalne tygodniki, rozmawiała z panią dyrektor Małgorzatą Kasprzak, bardzo lubiła i ceniła sobie rozmowy przy kawie, dla pani Grażyny koniecznie z mleczkiem. Lubiła chałwę, poezje Teofila Lenartowicza, Wincentego Pola, po ponad pięćdziesięciu latach pracy twórczej, tworzenia akwareli i obrazów olejnych, twierdziła, że zawsze chciała jak najlepiej oddać na obrazie rysunek chmur, pajęczyny… Nie rezygnowała z wypraw na łąkę ze sztalugą i farbami, dopóki radziła sobie z ciężkim przecież ekwipunkiem. Cierpiała na zapalenie stawów, które ograniczało zakres ruchu ręki, zniekształcało palce, ale trudności fizyczne, dyskomfort poruszania się nigdy nie osłabiły jej ciekawości świata – tej esencji życiowej młodości. W korespondencji pani Grażyna zapiała wspomnienie zagórowskich wakacji: „Te 20 lat na Olchowie to były moje najpiękniejsze wakacje z całą rodziną, krewnymi. Dużo malowałam, prowadziłam gospodarstwo, co środę jechałam rowerem na targ, czy jarmark, po zakupy do Zagórowa. Jeszcze ledwo świtało, dopiero ptaki zrywały się spłoszone z łąki pełnej rosy. Wszędzie były pejzaże jak z bajki i życie jak w bajce, życie cygańskie, harcerskie, proste, pełne przyjaciół, rodziny, którzy nas ciągle odwiedzali”.
Taką panią Grażynę pamiętamy: ceniącą prostotę życia, piękno przyrody, otwartą na świat i ludzi.
Katarzyna Nowicka












